Jak nie przygotowywać kotletów sojowych

Dzisiejszy wpis z typu: jak tego nie popsuć, czyli o kotletach sojowych słów parę.

Ponieważ dobrze wiem, jak zniechęcające może być niepowodzenie w kuchni, postanowiłem ostrzec Cię przed pewnym błędem, który popełniłem ostatnio podczas przygotowywania kotletów sojowych.

Pisałem o nich kilka dni temu. Kotlety sojowe od Sante.

Wydawało mi się, że wszystko robiłem dobrze, za pierwszym razem wyszły świetnie, kolejna próba nie była już taka udana – za nic w świecie nie udało mi się zrobić je a’la kotlety schabowe. Cały czas były miękkie, piły tłuszcz, po prostu fatalne.

Dziś już wiem co zrobiłem źle. I w tym miejscu chciałem Cię na to uczulić – po co masz popełnić ten sam błąd. Mój polegał na tym, że po gotowaniu w wywarze warzywnym nie dość dobrze je wycisnąłem. Wewnątrz były mokre, więc nie dawał się usmażyć. Ile ja nerwów przy nich straciłem! Tym bardziej, że postanowiłem przygotować od razu dwie paczki – bo ostatnio całej rodzinie bardzo smakowały i nawet ich brakło.

Mam nadzieję, że uda Ci się je właściwie przygotować i potwierdzisz, że są świetne w smaku. Życzę powodzenia w ich przygotowywaniu!

3 komentarze

  1. basia
  2. Łukasz Sz.
  3. Anna

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*